



SmartPlay Screen
Moje rozważania nad monitorami podłączonymi do smartfona
Ostatnio coraz częściej zastanawiam się nad możliwościami monitorów zasilanych przez USB-C. Mogą kojarzyć się po prostu z małymi, chińskimi ekranami, które część osób wykorzystuje jako przenośny monitor do pracy zdalnej. Ja znam jednak sporo osób, które korzystają z nich na co dzień, i sam też jestem jedną z nich.
Jakość obrazu bywa różna: czasem lepsza, czasem gorsza. Ale bardzo podoba mi się w nich to, że są lekkie, przenośne i najczęściej nie potrzebują wielkiego zasilacza.
Kiedy dokładniej przejrzy się ofertę rynkową, można znaleźć zarówno tańsze modele o słabszej jakości, jak i naprawdę fajne ekrany z dobrym obrazem, oczywiście w odpowiednio wyższej cenie.
Obraz do takiego monitora można przekazać albo po HDMI, albo po USB-C. Ten drugi przypadek jest szczególnie interesujący, bo jednym kablem można jednocześnie zasilić ekran i przesłać do niego obraz.
Już przy pracy nad Stacją SmartPlay zwróciłem uwagę na możliwość wykorzystania takich monitorów. W tamtym projekcie był to jednak dodatek, a nie centrum całego pomysłu. Główna wartość Stacji SmartPlay polegała na tym, że użytkownik może trzymać smartfona na wysokości oczu i patrzeć bezpośrednio na niego, a nie na zewnętrzny ekran.
Dzięki temu rozwiązanie działało z większą liczbą smartfonów. Sama stacja nie dawała jednak dużej wartości dodanej przy podłączaniu monitora. Jeżeli użytkownik i tak patrzy na zewnętrzny ekran, może podłączyć telefon przez huba, bez korzystania ze Stacji SmartPlay.
W mojej głowie pojawił się więc pomysł, żeby stworzyć coś dedykowanego właśnie pracy smartfona z monitorem. Od początku wiedziałem, że przy obecnej sytuacji technologicznej nowy projekt będzie dotyczył głównie flagowych telefonów, czyli na przykład Samsungów Galaxy, iPhone'ów, Google Pixeli i podobnych urządzeń.
Minimalnym warunkiem jest możliwość wysyłania obrazu ze smartfona przez USB-C Alt Mode. Jednocześnie widać, że coraz więcej urządzeń zaczyna obsługiwać tę opcję.
Część smartfonów ma nawet dodatkowe oprogramowanie do pracy z monitorem, na przykład Samsung DeX. Podobne funkcje pojawiają się też w Pixelach i u innych producentów.
W moim projekcie podstawowym wymaganiem jest jednak to, żeby smartfon potrafił po prostu mirrorować ekran na monitorze.
Od początku miałem w głowie kilka różnych koncepcji. Między innymi rozważałem stworzenie własnego, autorskiego lapdocka. Zniechęciło mnie jednak to, że na rynku istnieją już takie rozwiązania i nie przyjęły się szczególnie dobrze.
Sama idea wydaje się świetna, ale coś wielkości laptopa, z własną klawiaturą i monitorem, do czego trzeba podpiąć smartfon, jest po pierwsze rynkowo wyceniane bardzo drogo. Po drugie ostatnie lata pokazały, że takie rozwiązanie nie przekonuje zbyt wielu ludzi.
Zastanawiając się nad projektem, zacząłem więc patrzeć na swoje własne potrzeby. Zauważyłem, że kiedy od czasu do czasu oglądam film, nie zawsze mam ochotę siedzieć przy biurku w fotelu. Nawet odchylenie krzesła do tyłu często nie daje mi wygodnej pozycji, szczególnie jeśli wcześniej przez kilka godzin siedziałem przy pracy.
Bardzo ciekawą alternatywą jest dla mnie oglądanie filmów pełnometrażowych w łóżku. Jeżeli chodzi o mnie, mogę to robić na dwa sposoby. Pierwszy to zabranie ze sobą całego laptopa, ale to rozwiązanie ma kilka problemów.
Po pierwsze, laptop sam w sobie jest ciężki. Po drugie, jest w stanie dość szybko się rozładować, dlatego zwykle przenoszę nie tylko laptopa, ale również zasilacz. Po skończonym oglądaniu to wszystko musi jeszcze wrócić na miejsce.
Problemów jest więcej. Kiedy podczas oglądania filmu w łóżku trzymam laptopa na brzuchu albo na kolanach, jest on dość ciężki, a do tego się grzeje. To opcja, którą póki co wybieram domyślnie, ale ma sporo minusów, szczególnie jeśli wciągnę się w jakiś serial i chcę oglądać go właśnie w łóżku.
Druga opcja to oglądanie filmu na smartfonie. Tutaj minus jest oczywisty: ekran jest za mały, więc samo oglądanie jest dużo słabsze. Trochę lepiej wygląda kwestia zasilania, bo smartfona mogę podpiąć do powerbanka albo nawet do zwykłej ładowarki i w ten sposób go ładować.
Patrząc na to, co istnieje na rynku, najlepszym i najbardziej narzucającym się rozwiązaniem mojego problemu byłby tablet. Ja jednak nie mam swojego tableta i mam wrażenie, że sporo osób jest w podobnej sytuacji. Mnóstwo użytkowników ma smartfon i laptop, ale niekoniecznie ma tablet.
Zastanawiając się nad tą sytuacją, doszedłem do wniosku, że jest to bardzo interesująca luka, którą mogę spróbować wypełnić swoim własnym projektem.
Autor: Jacek Wójtowicz · Opublikowano
